Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 maja 2014

Z elementów

     Jak robię jakąś robótkę zawsze wmawiam sobie, że nie rozpocznę kolejnej, póki nie ukończę tej pierwszej. Niestety, uległam i tym razem. Miałam twardo dziergać drobne kremowe elementy, o których wspominałam post wcześniej, ale zamieniłam je na coś większego, również z elementów...
Miało to być zamówienie, ale jak się okazało zamawiająca w trakcie rozmów wstępnych zrezygnowała, oczywiście ze względu na cenę... Pewnie niejedna z Was miała takie doświadczenia, więc nie będę powielać tematu "niedocenione rękodzieło w Polsce". Co prawda sama nieco się ze wszystkim w tym przypadku pośpieszyłam, bo szybko wybrałam nici i zabrałam się do dzieła, to był taki jakiś przyjemny kopniak z cyklu "bierz się do roboty!". Miałam wymiary zamawiającej więc nic nie stało na przeszkodzie do działania. No ale po podliczeniu kosztów wyszło jak wyszło, ale nie zrezygnowałam z pracy. Postanowiłam to COŚ i tak wydziarać. Ciekawe czy widać cóż to będzie ;)

     Nie porzuciłam też poprzedniej robótki i drobnych elementów przybywa, choć nie ukrywam, że priorytetem teraz jest rzecz z powyższego zdjęcia.

     Miałam pokazać też coś, co uczynił w zasadzie mój brat, to taki prezent hendmejd dla naszej Mamy, z okazji jej święta:
Na pierwszy rzut oka wygląda mało imponująco, dziwnie i w zasadzie co to. Ale jak nasypać do otworu w pieńku ziemi i wsadzić kwiaty...? ;)
Mamy takie ekologiczne doniczki dla mamy :)

U Was też teraz takie rewelacje pogodowe? W moich stronach tropiki, ponad 30st w cieniu, parność, wiatr a wieczorami takie rzeczy...
 

Pozdrawiam!

wtorek, 22 kwietnia 2014

Tak było...

     Najpierw dwa tygodnie generalnego sprzątania, potem piątkowe wypieki na Święta. W planach miałam 6 ciast, w piątek udało mi się zrobić 4, jedno upiekła moja mama, a kolejne planowe już robiłam w sobotę... To 3 z nich:
Był jeszcze sernik, Pani Walewska i jakiś pierwszy raz pieczony kawowy torcik, ale najbardziej zadowolona jestem z greckiego. To takie ciasto z dzieciństwa, kiedyś robiła je często moja mama, a w te Święta upiekłam je sama :)
Dumna jestem jak nie wiem co, bo udało mi się zrobić aż 6 cieniutkich placuszków, dzięki czemu proporcje kremu i ciasta wyszły idealne :) 
     Po obżarstwie ruszyliśmy na spacer...
Las teraz jest usłany dywanem zawilców! :)
Mam wrażenie, że to był weekend majowy a nie kwietniowy ;) a dziś 25 st. w cieniu :))

Pozdrawiam!

poniedziałek, 2 września 2013

Roboczo :)

     Czy Wy też już wyczuwacie, że powoli zbliża się jesień? Ja tak. Zdecydowanie mniej robótkuję, coś tam powoli na drutach mi przybywa, ale nie jest to takie tempo, jak latem. Ostatni tydzień np. spędziłam zgięta wpół pielęgnując moją mini plantację truskawek...
(w tle widać kwiaty, ot zasiały się z sadzonkami truskawkowych krzewów, i niech tak zostaną póki kwitną ;))
... postanowiłam też rozmnożyć hortensję, wg. TEGO tutorialu... niby nic odkrywczego, ale jednak zmotywowałam się i zrobiłam 5 sadzonek, tak na początek. 
Na razie widać, że 4 z 5 mają się nieźle, jedna sadzonka coś niespecjalnie wygląda, zobaczymy czy jeszcze odżyje :)

***************
Działając tak sobie w ogrodzie otrzymałam przesyłkę od BogaczKi, przepiękną chustę, wygraną w candy :)
Moje zdjęcia nie oddają uroku chusty, zajrzyjcie na bloga Kasi - tam znajdziecie lepsze fotki :)

***************
A no i sezon śliwkowy uważam za mocno rozpoczęty... 
na razie przerobiłam 3 wiadra tych owoców, oczywiście na dżem, bo wszyscy lubimy słodko ;) ok 60 słoików w spiżarce jeee...
***************
A tu jeszcze szybkie zdjęcie-dowód, że chusta jest moja i się podoba ;D

Pozdrawiam!

p.s. pamiętacie JKG? Doczekał się właścicielki :)

czwartek, 16 maja 2013

Post w fioletach :)

     Mało mnie na blogu ostatnio, mało mnie u Was, ale powoli kończę co sobie zaplanowałam. I tak ostatnio zrobiła mi się podusia z "babcinych kwadratów", taka w fioletach:
Tak powstawała:
Skończyłam też prackę drutową, w końcu, pozostało mi tylko ją oprać i naciągnąć...
A i marzy mi się, że kiedyś zrobię coś w takim stylu:
Oba sweterki pochodzą z Sandry bodajże z 2006 roku :)
A skoro post w fioletach to dla Was:
Uściski!

piątek, 12 kwietnia 2013

Myszkowe buciki

     Dziś pokażę na szybko przerywnik szydełkowy, buciki dla małej Myszki ;) słodkie, białe z różowymi i czerwonymi dodatkami:
Guziczki-myszki leżały już u mnie dłuższy czas, w końcu doczekały się swojej chwili ;) miałam małe wątpliwości czy ta czerwień tu będzie pasować, ale chyba nie wyszło tak tragicznie :)

Muszę jeszcze się Wam pochwalić dzisiejszym "tłem" do bucików, oto ono:
Prawda, że fajny mebelek? ;) 

     Będąc dziś w ogródku  zobaczyłam optymistyczne znalezisko... całkowicie zapomniałam, że kiedyś wysadziłam tam przekwitnięte hiacynty... wykopałam ocalałego epokę lodowcową i teraz mam w pokoju:
Ciekawa jestem jakiego będzie koloru :)

Pozdrawiam!

czwartek, 14 marca 2013

Sio zimo!

     Sio zimo, wywoływanie wiosny, zaklinanie kolorami to hasła, które teraz najczęściej można zobaczyć u Was na blogach, więc zakładam, że każdy wolałby, żeby już to ciepełko jednak przyszło. I tak na przekór temu co widać za oknem wydziergałam ostatnio taki mały kolorowy przerywnik "chustowy":
Jedno co w zimie jest fajne, to fakt, że nie trzeba zbytnio szukać odpowiedniego tła na focenie kolorków ;)
Tak wygląda zamotana:
A tu myślę najlepiej widać ten mój wzorek prawie-bez-wzoru:
     Włóczka to Angora Gold BD, wyszedł mi niecały motek. Chusta mało wzorzysta, bo chyba jednak jakikolwiek schemat zaginąłby w mnogości kolorów. Jedyne co to urozmaiciłam ją dziurkami co bodajże 12 rzędów no i na końcu zrobiłam małe listki. 
     Powiem Wam, że nieco się rozczarowałam niteczką, właściwie nie samą nitką, co faktem, że pod koniec motka kilka razy nitka była urwana i dowiązywana, tam gdzie spodziewałam się głębokiej zieleni miałam nagle różową nić, tak więc nieco się pod koniec dziergania nagłówkowałam i naprzewijałam nitki, co by w miarę kolory pasowały.
     Wymiary chusty: 150cm (długość) x 65cm (wysokość).

**********
A tak wyglądają moje ciepłolubne stwory - na parapecie przy oknie najcieplej! :D

Pozdrawiam podglądaczy!

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Mazury i wyzwanie dziewiarskie ;)

     Witajcie... po dłuższej przerwie... :) tak dawno nie pisałam, że nie wiem od czego zacząć ;) może na pierwszy rzut pokażę kilka fotek z dwudniowego wypadu do Mikołajek z zeszłego tygodnia...
Pogoda nas nie rozpieszczała, ale i tak było fajnie ;) do Mikołajek przyjechaliśmy w piątek (10.08) przed południem, zakwaterowaliśmy się w naszych wypasionych pokojach o niebywałym metrażu (czyt. pokój z dwoma maleńkimi łóżkami i 5cm przejściem pomiędzy nimi ;D) i poszliśmy na pierwszy look po mieście. Do centrum mieliśmy kawałeczek, ale że lubimy spacerować nikt nie protestował ;) przed wieczorem rozpadało się na dobre ale czas umilaliśmy sobie przeróżnymi rozrywkami typu: tv (w naszym pokoju były aż 3 kanały! ;D), karty (już wiem, że nie cierpię grać w pana... ;)) no i (niech Bozia błogosławi właścicielkę zajazdu) PING PONG! :D Łezka się w oku zakręciła jak zobaczyłam stół do "pingla" ;) ostatnio grałam chyba w podstawówce, ale ponoć dobrze mi szło :D dzień następny, czyli sobota - pogoda była już znacznie lepsza, chwilami nawet wyglądało słonko. Chcieliśmy wybrać się na rowerki wodne, ale niestety siedziska były zbyt mokre... za to załapaliśmy się na prom ;) potem spacery, zdjęcia, zdjęcia... reszty nie pamiętam ;D

**********************
Z rękodziełem u mnie ostatnio tak jak z blogowaniem, czyli ogólnie mówiąc marnie. Mam rozdłubanych kilka rzeczy, ale braknie czasu na wykończenie :) dziś miałam jednak okazję przetestować swoje umiejętności dziewiarskie - dostałam dwa dziecięce sweterki i moim zadaniem było je jakoś ciut zwężyć, bo nieco się rozciągnęły... trochę musiałam pogłówkować jak się do tego zabrać, no bo nigdy w życiu czegoś takiego nie robiłam i bałam się, że zniszczę wdzianka zamiast je stjuningować ;) ostatecznie wyszło nieźle (chyba), tu oba sweterki, jeden przed przeróbką, drugi już po operacji ;)
Tu widać, jak sweterek wygląda przed:
A tu cała seria fotek podczas przeróbki :)
Ponieważ sweterki były robione maszynowo i cięte postanowiłam, że nie będę się z tym pieścić i po prostu ścięłam nieco boczki i obrobiłam szydełkiem, żeby się nie pruły dziady :D potem zszyłam - też szydełkiem ;) z efektu jestem zadowolona choć idealnie nie wyszło, ale pierwsze koty... ;) a może ktoś z Was ma jakieś inne sposoby na takie przeróbki? :)

Teraz uciekam coś podziergać ;)
Pozdrawiam Was gorąco!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...