Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serwetka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serwetka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 kwietnia 2015

Efekt

     Wspominałam niedawno, że uporządkowałam swoje włóczki. Przy okazji wiosennej krzątaniny nie ominęłam też kłębuszków kordonków. W zasadzie nie było tego wiele, ale zawsze coś tam się uzbierało. Wszystko wylądowało elegancko w pudełku po butach (tak, po jednej parze butów, japonek, więc możecie sobie wyobrazić jak niewiele mam zalegających nitek ;) ). Słoneczne dni sprzyjały aurze tworzenia, więc postawiłam na cieniowaną nitkę w żółtych odcieniach. Po rozpoczętym kłębuszku można się było spodziewać, że zabraknie tegoż na coś większego, a za wszelką cenę chciałam uniknąć dokupywania kolejnego, co by ten kolor jednak maksymalnie wyrobić. No i padło na niewielką serwetkę.... Dołożyłam kilka metrów nitki w białym kolorze i oto cóż mi wyszło:
 Serwetka idealnie wpasowuje się w klimat okołowielkanocny, więc najprawdopodobniej
powędruje do koszyczka :) Dziergałam z tego schematu:
     Nie chcę wyjść na marudę stulecia, bo cóż może być trudnego w dzierganiu krok po kroku ze schematu. Ale, właśnie, jest wg mnie kilka małych niedociągnięć, czy jak to nazwać. Wachlarzyki rozpoczynające się od 13 okrążenia robótki są dość gęste, jak na moje dzierganie zbyt gęste. Każdy wachlarz składa się z 9 grup słupków, wg mnie trochę za dużo. Po dość mocnym naciągnięciu serwetki i tak wszystko jest bardzo bliziutko siebie i w pewnych momentach nieco się marszczy. Widać to na zdjęciu poniżej:
Gdybym więc miała dziergać tą serwetkę raz jeszcze ujęłabym właśnie jedną (albo i dwie) grupę słupków z każdego wachlarzyka. Ale dość narzekania, bo z ostatecznego efektu i tak jestem zadowolona ;))

Serwetkę dziergałam ze schematu z Sabriny Robótki Extra, nr 1/2012
- odkopałam ten numer, także podczas porządków ;) 

     Jak na razie dzieje się u mnie tylko szydełkowo. Robi się kolejna letnia bluzka, ale w zasadzie niewiele jest do pokazania jak i opowiadania, bo koncepcje na nią zmieniają mi się co chwila, choć co dzień ciutek jej przybywa (czasem też ciutek ubywa ;))... Za jakiś czas okaże się co mi z tego wyjdzie:
Kolorystyki też nie jestem do końca pewna, ale coraz bardziej się do niej przekonuję. Jedno jest pewne - dziergam znowu z elementów! :)

Pozdrawiam!

p.s. to ostatnie dni, by móc się zapisać na moje cukierki ;)

piątek, 19 lipca 2013

Szydełkowo :)

     Dziś chciałabym Wam szybciutko pokazać udzierg zrobiony jeszcze przed pobytem w szpitalu, a później drugi, skończony kilka chwil temu ;) na pierwszy rzut kociak... takie już u mnie były, o TU.
Starałam się, by było widać, iż jest to stuprocentowa kobieta (mimo niebieskiego koloru), stąd koralikowy kwiatuszek na główce no i mini spódniczka ;) na biustonosz jakoś się nie zdecydowałam ;D ostatnie zdjęcie z towarzyszącą dłonią pokazuje mniej więcej jakiej wielkości jest kocinka :)

********************
A to udzierg najnowszy, prosta serwetka zrobiona w ramach wykańczania kordonków :)
Pozdrawiam podglądaczy!

sobota, 15 września 2012

Serwetka konwaliowa

     Dziś bardzo szybciutko pokazuję serweteczkę konwaliową z tego SCHEMATU znalezionego w sieci:
Nici Muza, szydełko nr 9 = 41 cm średnicy :) jeszcze nie wiem co z nią zrobię, dość spora wyszła jak na moje przestrzenie półkowe ;) Niedługo powinnam dokończyć kolejne obiekty z serii kiedyś-tam-rozpoczętych... ;) tymczasem zmykam robić ciasto... drożdżowe ;))

Miłego wieczoru!


niedziela, 9 września 2012

Odliczanie

     Dziś będzie trochę chaotycznie, mam rozpoczętych kilka robótek na raz dodatkowo nauczyłam się czegoś nowego... ;) jednak po kolei. Wczoraj mój mężczyzna wybył na 5 tygodni do Germanii, oczywiście nie w celach wypoczynkowych. Stąd tytuł posta - mam nadzieję, że jego pobyt nie przedłuży się... na podróż upiekłam dla niego drożdżówki z serem... :) 
Teraz będę musiała ze sobą coś zrobić ;) no i stąd mnogość rozdłubanych robótek, nie wiem w co mam ręce włożyć, jakaś niezdecydowana jestem :) mam połowę serwetki konwaliowej... i chyba ją skończę najpierw:
No i wczoraj, po raz kolejny spróbowałam nauczyć się robić na drutach... wiedziałam, że kiedyś znowu do tego zasiądę, choć łatwo nie było... Musiałam spróbować zwłaszcza, że Agnieszka mnie do tego namawiała, ba, żeby tylko! Kiedyś w podstawówce na technice (czy plastyce, już nie pamiętam) uczyłam się robótek na drutach, ale wtedy umiałam przerabiać tylko jedne oczka (bodajże prawe). Wczoraj okazało się, że faktycznie były to prawe oczka, jednak jakieś inne... przypominały raczej warkoczyki... później dowiedziałam się, że są to oczka prawe angielskie... Po którejś próbie z kolei w końcu udało mi się "załapać" jak prawidłowo prowadzić nitkę i jak ją przerabiać. Doszły do tego oczka lewe, których bardzo się obawiałam, a okazały się chyba prostsze niż prawe ;) a to dowody moich zmagań:
Jak dotąd zauważyłam, że robótka przerabiana w taki sposób bardzo się skręca ;) nie wiem jeszcze co trzeba zrobić, żeby to zmienić... domyślam się tylko, że należy rozpoczynać jakimś innym ściegiem... Zanim sklecę coś użytkowego minie sporo czasu, ale i tak jestem podekscytowana :D mam też wrażenie, że robótki drutowe pożerają mniej włóczki niż szydełkowe... ;)
     Dość gadania, trzeba wreszcie dokończyć serwetkę ;)

Pozdrawiam!

wtorek, 29 listopada 2011

Big momma ;D

Dziś pokazuję Wam serwetę na szydełku :) nazwałam ją "big momma" bo takiej dużej jeszcze nie robiłam :) tak naprawdę taka ogromniasta nie jest, ale jest największa jaką udało mi się wydziergać :)
Schemat , średnica to ok 45 cm
Nici to bodajże Aria, biała jak śnieg :) wstrętnie gruba, ale za to masywnie wygląda :) uwierzycie, że w pasmanterii była właśnie tylko ta jedna dostępna? Chyba szał robótkowy nastał, długie wieczory itd skoro nici znikają tak szybko :D
Miło mi, że pudełeczko z poprzedniego wpisu Wam się podoba :) jeśli chętnych będzie sporo może zrobię jakieś dodatkowe losowanie :)

Pozdrawiam Was!
Kasia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...